Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rossmann. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rossmann. Pokaż wszystkie posty

15 marca 2012

Kiedy w portfelu pusto...

Też tak macie iż najpotrzebniejsze rzeczy kończą się zawsze hurtem i to w najmniej spodziewanym momencie - kiedy na koncie pustawo?

Bo ja tak mam…
A to szampon za chwilę zacznę rozcieńczać aby umyć włosy, a to się płyn do demakijażu kończy. W słoiczku z kremem na noc widać dno itd.
W mojej miejscowości niepodzielnie króluje mały sklepik z kosmetykami i cenami zwalającymi z nóg. Dzielnie w tym sekundują apteki (tak swoją drogą…). Staram się więc korzystać z okazji i w mieście robić większe zakupy. Zachowuję się jak chomik – dwa szampony, dwa płyny itd. Ech… Życie.
Wczoraj do domu wróciły ze mną następujące rzeczy:

Szampon Alterra papaya i bambus – 6,99 zł. Mam ochotę przekonać się jak to jest myć włosy szamponem bez SLS.
Szampon Isana „połysk jedwabiu” – 3,99 zł – na wypadek gdybym jednak się z Alterrą nie polubiła ;) A serio to Mama lubi te szampony.
Antyperspirant Adidas – 7,99 zł – w poszukiwaniu antyperspirantu idealnego…
Płyn do demakijażu Rival de loop – 4,79 zł – niespodzianka z Rossmana. Pierwsza butelka kupiona przypadkiem, kolejne zaś z premedytacją.
Masło Isana orzech włoski i mleko – 4,49zł – na blogu Zoili trwa dyskusja czy fajne jest to masło czy wprost przeciwnie. Zachciałam zabrać głos w dyskusji. Na razie (po otworzeniu masła) mogę stwierdzić iż ma dość… intrygujący zapach. Nie wiem czy się polubimy, ale dajmy mu szansę :)
W Schleckerze nie lubię robić zakupów. Wydaje mi się iż jest mały wybór kosmetyków, na półkach stoją po dwie sztuki. I ten ochroniarz podążający za mną krok w krok…
Ale wybrałam dwie rzeczy:


Peeling enzymatyczny z serii „Ulga” od Ziaji – 8,99 zł. Ręce w Rossmannie wyciągały się po peeling Synergen, ale w głowie zaświeciła mi się lampka ostrzegawcza. Przypomniała mi się recenzja Cammie i peeling odłożyłam.
Krem regenerujący na noc wzmacniający naczynka krwionośne z serii „Ulga” – 8,99 zł – nie znam tego kremu, cena przystępna, więc dlaczego nie spróbować?

13 marca 2012

Ale o co chodzi z ...aloesem?

Idzie sobie Gucia po Rossmannie. Oczka skaczą po półkach. Portfel prawie pusty, ale cóż… Może chociaż kremik do rąk? Ech, to nic, że w kolejce z cztery stoją, nie? Jeść, pić nie woła  - się zużyje ;)
I tak oto w koszyku wylądowało takie coś:


Balsam do rąk i paznokci Aloe vera od Isany.


Kosmetyk zawiera aloes i witaminę E oraz keratynę które pielęgnują ręce i wzmacniają paznokcie. Balsam ma się szybko wchłaniać i nie pozostawiać tłustego filmu.

Tyle obietnice, a rzeczywistość?

Powiem tak… jeśli któraś z Was lubi jak dłonie pachną proszkiem do prania (np. Vizir) to polecam jak najbardziej, będzie usatysfakcjonowana. Cała reszta Pań odepchnie tubkę że ho ho ho ho. Tak i ja zrobiłam.

Ten zapach sprawia iż nie daję rady kremować dłoni. Wyjścia były dwa – albo jako awaryjny sposób czyszczenia butów (taka pasta zastępcza, kiedy nie ma czasu na pastowanie) albo jako krem do stóp.

W obydwóch przypadkach sprawdza się znakomicie ;)

19 stycznia 2012

Ciągle w biegu...

Ależ  się za Wami stęskniłam!!!! Wybaczcie brak notek i to, że się rzadko odzywam, ale dopadło mnie życie. A konkretnie praca. Duża rzecz się „szykuje” i przysypały mnie dokumenty, tabelki i wytyczne. Wszystko to razem sprawiło, że mniej mnie w „blogowym światku”.

Brak aktywności nie oznacza jednak przecież braku aktywności zakupowej ;)))) I kiedy czeka się na szefa to przecież jest znakomity powód aby wejść do Rossmanna albo Natury, nieprawdaż? No bo bez sensu tak stać i marznąć…

;)

Tak, wiem, wiem…

I jak się już wejdzie i krąży między tymi półkami to można się natknąć na promocje…

7 stycznia 2012

Bo głupio wyjść z pustymi rękoma...

Z nudów (głupio tak z pustym koszykiem iść…) kupiłam płyn do demakijażu Rival de loop i budzący skrajne emocje jedwab do włosów Biosilk.


Wiążę z nimi spore nadzieje, nie ukrywam. Raz - nadal szukam czegoś do demakijażu oczu – nie podrażniającego i skutecznego. Dwa – moje włosy odkąd je farbuję stały się bardzo niesforne. Po umyciu trudno je rozczesać, średnio się układają. Dojrzewam powoli do kuracji olejami, ale to mimo wszystko – jeszcze przede mną.

2 stycznia 2012

Waniliowo mi ;)


Większość ludzi, z którymi wczoraj rozmawiałam żaliła się, że eeeeee człowiek znów rok starszy. I w ten deseń.

Może jestem dziwna, ale mnie to NOWE cieszy. Mam taką „świecką tradycję”, że pierwszego dnia nowego roku uzupełniam nowy kalendarz. Urodziny, rocznice, plany, marzenia. I wcale nie czuję się o rok starsza, pozbawiona jakichś szans.

Dla mnie szklanka zawsze jest do połowy pełna :)

…………………………

Ostanie zakupy w Rossmannie zrobiłam na zasadzie „kto pierwszy ten lepszy”. Potrzebowałam dwóch rzeczy – balsamu i jedwabiu do włosów.

Balsam miał być hm… zimowy. Czyli jakiś ciepły, otulający zapach. Trafiłam na rossmannowskie o zapachu wanilii i makadamii.




Smarowidło zamknięte w typowej dla tej firmy butelce (200 ml) – estetyczna, dobrze leży w dłoni, można ją postawić (mleczko wykorzystamy prawie w całości, a jak rozetniemy opakowanie to do dna ;D).

„Zapewnij swojej skórze komfort stosując pielęgnujące mleczko do ciała Wanilia i Makadamia i daj się oczarować delikatnym zapachem wanilii. Mleczko jest specjalnie dostosowane do potrzeb skóry normalnej i suchej. Pielęgnujące olejki z migdałów i jojoba oraz witamina E trwale chronią skórę przed wysuszeniem. Szczególnie kremowa formuła pozwala na delikatne smarowanie i powoduje, że skóra staje się miękka i gładka”

A jak obietnice mają się do rzeczywistości?

Ponieważ mam suchą skórę muszę koniecznie zapewnić jej odpowiednie nawilżenie. I te mleczko daje sobie radę z przesuszonymi rękoma i łydkami. Skóra jest gładka, miękka.

Mleczko pachnie hm… jednego dnia mi się podoba, a drugiego wprost przeciwnie ;) Nie zależnie od preferencji zapachowych nie stosuję go rano. Powód jest prozaiczny – „gryzłby się” z perfumami.

Kwestia wydajności… Widzę w jakim tempie ubywa mleczka z butelki i jestem zaskoczona. Trzy smarowania za mną i nie ma już połowy zawartości...

Produkt ten jest gęsty, treściwy i wsmarowanie go w ciało zabiera trochę czasu (na pewno nie jest to „delikatne smarowanie” :D)