Jakiś czas temu na wielu blogach pojawiły się notki o peelingach i masłach z Be Beauty, które można kupić w Biedronkach. O maśle do ciała „mango” pisałam już TUTAJ, a dziś przyszedł czas na peeling do ciała.
Borówki… Mniam, mniam chciałoby się rzec. Ale do rzeczy.
Peeling zawiera:
- łupinki orzecha włoskiego - głęboko oczyszczają i peelingują skórę
- pestki moreli - doskonale złuszczają martwe komórki naskórka
- czarna porzeczka - delikatnie peelinguje i neutralizuje działanie wolnych rodników; zawiera olej bogaty w kwasy Omega 6, który sprawia, że skóra jest młoda i promienna
- ECOSCRUB - w naturalny sposób usuwa zrogowaciały naskórek
- ekstrakt z borówki - stymuluje i ujędrnia skórę, działa antyoksydacyjnie i przeciwpodrażnieniowo
- glicerynę - działa nawilżająco i zmiękczająco na skórę
Tak. A rzeczywistość? Nie wiem czy moja skóra stała się promienna ;), ale na pewno idealnie „starta” i dopieszczona. Bo ten produkt to rozkosz dla zmysłów – zapach, który przypadł mi do gustu, dobre działanie, przyjemna aplikacja (nie bez minusów, bo jak dla mnie peeling jest troszkę zbyt rzadki), brak efektów ubocznych w postaci podrażnień.
Dodatkowo na plus mogę zapisać opakowanie – estetyczne, poręczne.
Peeling jest też wydajny. Już niewielka ilość pozwala „ogarnąć” sporą część ciała.
Jako minus zapisuję mu jednak kłopoty ze zmyciem. Trzeba sporo czasu poświęcić
aby zmyć wszystkie drobinki. Nie jest to jednak wielki problem.
Czy kupię ponownie ten produkt? Może za jakiś czas ponieważ w kolejce do zużycia stoją jeszcze :
Czy to nie przesada?
;)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Biedronka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Biedronka. Pokaż wszystkie posty
30 stycznia 2012
28 grudnia 2011
Houston, mamy problem...
Przez blogi przetoczyła
się swego czasu dyskusja o produkcie biedronkowym. Mam na myśli zmywacz do
paznokci.
To i ja dołożę swoje trzy
grosze.
Nigdy nie lubiłam malować
paznokci. Twierdziłam iż jestem w tym względzie ostatnim łosiem ;) Ale ponieważ
zazwyczaj podchodzę do tego typu kwestii ambicjonalnie…
Zaczęłam malować. Jak się
okazało – z całkiem niezłym skutkiem.
Jako produkt do zmywania
lakieru kupiłam osławiony już zmywacz z Biedronki – szybko radzi sobie z
lakierem, nieźle pachnie.
Ale… od jakiegoś czasu
zaczęłam mieć problemy z płytką. Paznokcie zaczęły mi się rozdwajać, łamać nie
tylko na hm… „białej części”, ale także tak mniej więcej pośrodku!!!
Myślałam iż to może
niedobór jakiejś witaminy. Ale nie. Nie mogę mieć kłopotów ze zdrowiem. Mam
wyniki wręcz książkowe. Gdyby było inaczej – nie mogłabym robić tego, co robię.
Szukanie trwało dalej, aż
na jednym z blogów (nie pamiętam gdzie…) znalazłam recenzję.
I poskładało mi się w całość. Moje problemy z łapkami zaczęły się gdy kupiłam ten zmywacz!
Ale z drugiej zaś strony…
czy mógłby mieć aż tak potężny wpływ na paznokcie???
Jak myślicie?
21 grudnia 2011
Masło z Biedronki
… czyli mądra odpowiedź na pytanie Mamy „Co tak ładnie
pachnie?”
- Masło z Biedronki.
- O, nie wiedziałam, że z biedronki robi się masło..
Taki tam żarcik ;)
Będąc kilka dni temu w Biedronce przechodziłam koło
ichniej „chemii” i tak w oko rzuciły mi się masła i peelingi. Jakiś czas temu
przez blogi przetoczyła się dyskusja odnośnie w/w produktów. Najpierw
pomyślałam, że nie nie nie, nie ma mowy, nie będę się poddawać presji zakupów
;)
Ale silna wola trochę osłabła i w moim koszyku wylądowało
masło do ciała.
Mango z Biedronki.
Cóż….
Prawda jest taka – nie lubię zbytnio kremów, balsamów,
mleczek. Nie jestem systematyczna (z natury). Ale niestety… skóra moja żąda
wręcz nawilżania. Spróbuj się Gucia nie posmarować… to dopiero będzie….
Szczerze mówiąc miałam wielkie oczekiwania co do tego
masła.
Pudełko ok. –w miarę dobrze leży w dłoni. Odkręcam –
zabezpieczenie przez ciekawskimi łapami potencjalnych kupujących – jest.
I teraz najciekawsze ;)
Zapach – może być. Od produktu za taką cenę nie ma co
oczekiwać cudów. Ale kto wymyślił te cholerne, połyskujące drobinki?????
Ja się pytam?????
Po co?
Zoila, czyż nie mam racji? ;)
Konsystencja – twardeeeeeee… Trzeba się solidnie
napracować, aby masło wsmarować w skórę. Ale to akurat dobrze – masaż zawsze
się przyda ;)
Zastanawiam się tylko czy to masło jest nie wydajne czy
ja taka zachłanna. Dosłownie trzy razy nakładałam na skórę i popatrzcie:
Denko już widać…
Uwielbiam za to efekt końcowy (oprócz drobinek..) czyli
skórę gładką, nawilżoną. I to nie kilka godzin, a przez cały dzień… Bardzo mi
się to podoba.
Wniosek – czym prędzej do Biedronki po kolejne nowości.
Warto inwestować :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)

