Masło te wchodziło w skład zestawu bożonarodzeniowego, który w tym roku wyprodukowała firma Ziaja. Tak, wiem… mówić o Bożym Narodzeniu kiedy zza kartek kalendarza wyłania się powoli Wielkanoc to średni pomył, ale cóż…
Obok niego był jeszcze krem do twarzy (o nim kiedy indziej) oraz mydło pod prysznic o którym pisałam TUTAJ
Skład: Aqua (Water), Elaeis Guineensis (Palm) Oil, Cetearyl Ethylhexanoate, Butyrospermum Parkii Butter, Caprylic/Capric Triglyceride, Cetearyl Glucoside, Cetearyl Alcohol, Dimethicone, Glycerin, Glyceryl Stearate Citrate, Hydrogenated Coco-Glycerides, Hydrogenated Palm Kernel Oil, Olea Europaea Oil, Tocopheryl Acetate, Sodium Polyacrylate, Phenoxyethanol, Methylparaben, Propylparaben, 2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol, Diazolidinyl Urea, Parfum (Fragrance), Linalool, Butylphenyl Methylpropional , Alpha-Isomethyl Ionone, Limonene, Hexyl Cinnamal, Citronellol, CI 42090 (FD&C Blue No. 11), CI 19140 (FD&C Yellow No. 5), CI 47005 (D&C Yellow No. 10), CI 16035 (FD&C Red No. 40).
Masło ma uzupełniać niedobory lipidów, regenerować naturalną barierę ochronną, wyraźnie poprawiać elastyczność i miękkość naskórka. Po zastosowaniu masła skóra ma pozostać delikatną i aksamitną w dotyku.
Sposób użycia- Wmasować grubą warstwę preparatu w oczyszczoną skórę ciała, pozostawić do wchłonięcia.
Opakowanie – jak u Ziaji, standard ;) czyli praktyczne, z folią pod zakrętką. Żadne paluchy w sklepie nie zajrzą…
Masła Ziaji znałam tylko z opowieści. Jakoś mi z nimi nie było po drodze. No, ale skoro dostałam w prezencie…
Moja skóra pokochała ten produkt. Masło wchłania się szybko i doskonale nawilża. Sprawdza się też doskonale jako krem do stóp :) Dodatkowy plus to delikatny, nie nachalny zapach i wydajność.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą masło. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą masło. Pokaż wszystkie posty
6 marca 2012
21 grudnia 2011
Masło z Biedronki
… czyli mądra odpowiedź na pytanie Mamy „Co tak ładnie
pachnie?”
- Masło z Biedronki.
- O, nie wiedziałam, że z biedronki robi się masło..
Taki tam żarcik ;)
Będąc kilka dni temu w Biedronce przechodziłam koło
ichniej „chemii” i tak w oko rzuciły mi się masła i peelingi. Jakiś czas temu
przez blogi przetoczyła się dyskusja odnośnie w/w produktów. Najpierw
pomyślałam, że nie nie nie, nie ma mowy, nie będę się poddawać presji zakupów
;)
Ale silna wola trochę osłabła i w moim koszyku wylądowało
masło do ciała.
Mango z Biedronki.
Cóż….
Prawda jest taka – nie lubię zbytnio kremów, balsamów,
mleczek. Nie jestem systematyczna (z natury). Ale niestety… skóra moja żąda
wręcz nawilżania. Spróbuj się Gucia nie posmarować… to dopiero będzie….
Szczerze mówiąc miałam wielkie oczekiwania co do tego
masła.
Pudełko ok. –w miarę dobrze leży w dłoni. Odkręcam –
zabezpieczenie przez ciekawskimi łapami potencjalnych kupujących – jest.
I teraz najciekawsze ;)
Zapach – może być. Od produktu za taką cenę nie ma co
oczekiwać cudów. Ale kto wymyślił te cholerne, połyskujące drobinki?????
Ja się pytam?????
Po co?
Zoila, czyż nie mam racji? ;)
Konsystencja – twardeeeeeee… Trzeba się solidnie
napracować, aby masło wsmarować w skórę. Ale to akurat dobrze – masaż zawsze
się przyda ;)
Zastanawiam się tylko czy to masło jest nie wydajne czy
ja taka zachłanna. Dosłownie trzy razy nakładałam na skórę i popatrzcie:
Denko już widać…
Uwielbiam za to efekt końcowy (oprócz drobinek..) czyli
skórę gładką, nawilżoną. I to nie kilka godzin, a przez cały dzień… Bardzo mi
się to podoba.
Wniosek – czym prędzej do Biedronki po kolejne nowości.
Warto inwestować :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)